Forum "Biblioteki w Szkole"
Zamów prenumeratę na 2018 r. u wydawcy do końca grudnia
 
Dzisiaj jest poniedziałek 23 kwie 2018, 16:56

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: środa 16 lis 2016, 00:22 
Offline

Rejestracja: sobota 05 cze 2010, 21:07
Posty: 65
Napiszcie mi proszę, czy jeśli przebywają u Was dzieci, które normalnie powinny być na świetlicy lub jeśli dziecko powiedziało na świetlicy,że idzie do biblioteki a wcale do mnie nie dotarło to czy ja wtedy za te dzieci odpowiadam? Usłyszałam dziś od dyrekcji, że jeśli tylko dziecko zgłosi na świetlicy, że chce iść do biblioteki to od tego momentu ja przejmuję odpowiedzialność, tylko skąd ja niby mam wiedzieć, które dziecko w danym momencie zgłasza, że idzie do mnie. Na to dyrekcja nie umiała odpowiedzieć, stwierdziła, że mam założyć specjalny zeszyt, w którym mam wpisywać nazwiska uczniów świetlicowych oraz godziny ich przyjścia i wyjścia. Zbuntowałam się i powiedziałam, że nie będę tego robić - szkoła jest duża 700 uczniów, dziennie popołudniami bywa ponad 50 ze świetlicy często nawet 20, 30 w jednym czasie. To jakaś paranoja...jakie zasady są w Waszych szkołach?
Beata


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: środa 16 lis 2016, 08:44 
Offline

Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46
Posty: 2212
Podejrzewam, że w bardzo wielu szkołach podstawowych mamy takie problemy. W dużej mierze SĄ do rozwiązania. Najważniejsze- odpowiedzialność można mieć tylko za te dzieci, które są w lokalu w danej chwili. Biblioteka szkolna nie pełni tego typu opieki jak świetlica, do tego powołana. Nie sądzę, że jakikolwiek sąd miałby inne zdanie, funkcje biblioteki sa jasne. Opieka nad dziećmi ze świetlicy a pobyt uczniów w lokalu, to różne kwestie.
U mnie jest zeszyt, do którego wpisujemy uczniów obecnych poza przerwami, dla naszego też dobra, jeśli ktoś coś zniszczy na terenie szkoły lub ktoś kogoś zaczepia, dyrekcja sprawdza zapisy czasu pobytu.

Słuchaj, miałam rózne sytuacje, niektóre wymagały interwencji na kilku poziomach. Było tak, że lądowała u mnie grupa ok. 30 osób 2 dni z rzędu, ja mam ok. setki dziennie samych wypożyczeń, nie jestem w stanie pełnić opieki świetlicowej. Zebrałam całą grupę w pary, zaprowadziłam twardo do świetlicy z komentarzem, że mam płacone za inne obowiązki. Poszłam do pedagoga uzbrojona w argumenty i w wysoki poziom adrenaliny /wściekła jednym słowem/, powiedziałam i kazałam zanotować moją interwencję w jej papierach. Uczniowie NIE mogą być pod moją opieką jak w świetlicy, bo prowadzę bibliotekę, nie świetlicę.
Poszłam też do wychowawców wszystkich uczniów, z takim samym tekstem jak do pedagoga, zagroziłam "rozmową" z dyrekcją na piśmie z sugestią sprawdzenia, co dzieje się w domach uczniów, którzy lądują a bibliotece 2 godziny przed lekcjami.. Podziałało.
Obecnie, jak tylko zdarza się / a nadal się zdarza co kilka tygodni/, że w chwili otwarcia lokalu mam kilkanaście rozrabiających osób, czekających aż 3 godziny na lekcje, dzwonię do wychowawcy, z mety.
Dyrekcji powiedziałam jasno, że jako n. bibl. mam masę zadań, nie mogę pełnić roli opieki nad uczniami jak świetlica, nie mam ich na oku non stop jak świetlica, nie jestem w stanie zabezpieczyć ich bezpieczeństwa bo zajmuję się na raz wieloma innymi sprawami czytelników i nauczycieli, świetlica ma etat opieki, ja nie. Zrobiłam sobie notatkę z interwencji, o czym powiedziałam zainteresowanym.

Inna sprawa to pobyt uczniów codziennie w lokalu, kilka, kilkanaście osób, do godziny czasu, coś czytają, korzystają z komputerów, czekają na rodzeństwo- dziennie kilkanaście osób. Jeżeli źle się zachowują, dzwonię do wychowawców.
Generalnie mam dobre kontakty z uczniami, nauczycielami. Z rodzicami bywa różnie, są bardzo roszczeniowi, nie możemy dac sobie wejść na głowę /np. matka przywozi dziecko 3 godziny lekcyjne wcześniej bo jedzie na zakupy/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: piątek 18 lis 2016, 15:35 
Offline

Rejestracja: sobota 05 cze 2010, 21:07
Posty: 65
Aqa, dziękuję Ci za odpowiedź. Sprawa dotyczy dzieci świetlicowych, po prostu spora grupa dzieciaków nie chce być na świetlicy i od razu po skończonych lekcjach przychodzą do biblioteki i najchętniej to siedziałyby do samego zamknięcia. Oczywiście dzieciaki wcześniej zgłaszają paniom ze świetlicy, że idą do biblioteki. Sprawa ma dwa aspekty: jeden - grupa dzieciaków, które powinny być na świetlicy, a są w bibliotece - czasem siedzą spokojnie, czytają, odrabiają lekcje ale niestety często jest ciągłe wchodzenie, wychodzenie, chowanie się między regałami i np granie w karty czy na telefonach, przekładanie książek na regałach aby zrobić domki dla lalek, misiów itp. Ciągle cierpliwie tłumaczę w jakim celu przychodzi się do biblioteki, efekty są chwilowe. Szkoła duża (zespół sp+ gim) więc w bibliotece jest tłok i na przerwach i na lekcjach ( są uczniowie, którzy nie chodzą na religię, wf, niemiecki, czekają na kółka, poprawki, etykę i inne zajęcia, którzy odrabiają prace domowe lub zwyczajnie przyszli poczytać) i dodatkowo bezpłatne zastępstwa czasami nawet 10 tygodniowo. Czasami nawet trudno wyjść do łazienki czy do sekretariatu aby coś załatwić.Niestety często jestem zmuszona prosić panią woźną aby przyszła do biblioteki bo muszę wyjść, a są sytuacje, że zostawiam uczniów w bibliotece, otwieram drzwi na korytarz i idę szybko pozałatwiać to co najpilniejsze. Dodatkowo wszystkie podręczniki mam w innym pomieszczeniu więc jeśli ktoś coś potrzebuje muszę wyjść z biblioteki np. przygotować kolejną partię podręczników dla maluchów.
Drugi aspekt tej sprawy to uczniowie, którzy zgłaszają na świetlicy, że idą do biblioteki i nie docierają do niej. Droga ze świetlicy do biblioteki jest długa, bo biblioteka jest na terenie gimnazjum. Panie woźne wielokrotnie zgłaszały mi i prosiły o interwencję, bo maluchy biegają po gimnazjum, chowają się po łazienkach, ślizgają się po mokrej podłodze itp. Na pytanie co tu robią - jedna odpowiedź - idą do biblioteki. Są to uczniowie, którzy pod przykrywką wyjścia do biblioteki mają sposobność wyrwania się ze świetlicy. Więc ja odsyłam takich delikwentów z powrotem do świetlicy. Mam telefony ze świetlicy z prośbą o przysłanie dziecka bo właśnie przyszła mama czy babcia i niestety często okazuje się, że tego dziecka albo już od dawna u mnie nie ma albo w ogóle tego dnia nie przyszło do biblioteki i wtedy pani ze świetlicy jest bardzo zdziwiona, bo przecież dziecko pół godziny temu wyszło do biblioteki. Ostatnio matka szukała dziecka po całej szkole, również w bibliotece. Owszem dziecko było chwilkę i wyszło. Matka biegała między świetlicą a biblioteką, dziecka nigdzie nie było w końcu poszła do vice na skargę. Okazało się, że dziecko było na terenie szkoły, między innymi w łazience. Całą winę za zaistniałą sytuację vice zrzuciła na bibliotekę. Ja się broniłam, nie czuję się winna.
Tak jak napisałaś Aqa, biblioteka to nie świetlica, niestety nie mogę tego wytłumaczyć paniom ze świetlicy - rozmawiałam z nimi na ten temat wielokrotnie. Rozmawiałam z dyrektorem i aby zapewnić uczniom jak największe bezpieczeństwo zaproponowałam kilka zmian w szkole np, że pani ze świetlicy przyprowadza do biblioteki grupę uczniów, którzy chcą poczytać, przynosi listę z nazwiskami uczniów i jeśli akurat nie ma pilnej pracy może ich zostawić w bibliotece na 15-30 minut. Jeśli mam dużo pracy lub na dłużej mieliby zostać to pani zostaje z nimi i się nimi opiekuje.
Dyrektor sprawę ma przemyśleć a ja mam napisać nowy regulamin biblioteki i czytelni taki, który będzie uwzględniał bezpieczeństwo uczniów w bibliotece.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: piątek 18 lis 2016, 17:23 
Offline

Rejestracja: wtorek 08 wrz 2015, 11:51
Posty: 63
Sprawę da się załatwić bardzo łatwo.Koleżanki ze świetlicy puszczają do mnie dziecko czy dzieci po uzgodnieniu czy mam czas i nie jestem zajęta.Po przyjściu lub wyjściu dzieci puszczam koleżankom "strzałkę".Dzieci, które znikają gdzieś po drodze do biblioteki - mają zakaz przychodzenia.Dla mnie to co robią nauczycielki świetlicy u Ciebie to spychologia - to ich problemem jest to gdzie jest dziecko - bo znajduje się ono pod ich opieką.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: niedziela 20 lis 2016, 10:28 
Offline

Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46
Posty: 2212
Betko25, nie wiem jakie masz doświadczenie zawodowe, podejrzewam, że jesteś na tyle młodym nauczycielem, że nauczyciele świetlicy włażą ci na głowę, a dyrektorka w ogóle nie wnika w twoje obowiązki i problemy, a powinna.
https://www.portaloswiatowy.pl/rozlicza ... 11878.html
zajrzyj do linku.".. Nauczyciel - bibliotekarz zaliczany jest do tzw. nieprzedmiotowców. Nie realizuje on godzin lekcyjnych zatem jego praca wynosi 30 godzin 60 - minutowych w tygodniu. W tym czasie wykonuje on zadania związane z prowadzeniem biblioteki szkolnej. Nie powinno dochodzić (z uwagi na czas otwarcia biblioteki szkolnej i możliwość korzystania w tym czasie z biblioteki przez uczniów) do wyznaczania nauczycielom - bibliotekarzom w okresie godzin otwarcia biblioteki szkolnej innych zadań i zajęć. Zaliczani oni są do nieprzedmiotowców, ale w ramach swoich godzin pracy (wyznaczanych zazwyczaj w grafiku) realizują zadania związane z zajmowanym stanowiskiem. Inne zajęcia mogą oni prowadzić po zrealizowaniu obowiązkowych dziennych zajęć (lub przed zajęciami).
Biblioteka to nie świetlica - spełnia inną rolę w placówce
.
."

Powinnaś krótko i jasno postawić sprawę: masz INNE zadania, za wykonywanie których ci płacą pensję. Absolutnie nie masz możliwości opiekowania się młodszymi dziećmi w czasie swojej pracy. Jak masz zająć się grupą np. 15 osób w kolejce do ciebie, kilkoma przy regałach - zwykle rozbawionych- i tymi dziećmi pod opieką? Dyrekcja naraża się na mandat PIP, bo to nie ty odpowiadasz za taką złą organizację.
Ty się zabezpiecz na już, załóż zeszyt pobytu w bibliotece, zapisuj wszelkie dzieci, które są dłużej niż na przerwie:
lp. / nazwisko i mię ucznia/ kl. / godzina wejścia / godzina wyjścia/
To będzie podkładka w razie jakiegoś zdarzenia na terenie szkoły. Żaden kontroler szkoły nie może uznać, że odpowiadasz za dzieci, które nie są w danej chwili w lokalu.
Ale i nie mają prawa być te dzieci, które są pod opieką świetlicy
Jak tylko wejdą ci dzieci zapisane do świetlicy- ustaw je w pary i odprowadź, twardo. Zajmij się tym, co powinnaś, a pracy w lokalu masa.
Jak wiemy wszyscy, kiedy pracujemy, mało kto widzi, a jak tylko chcemy wypić herbatę- znajdzie się milion osób, które widzą tylko chwilę picia herbaty. Zadbaj /a powinnaś wiedzieć jak, jeśli nie wiesz, daj znać na pr., wypiszę ci przykłady/ o to, by każdy widział na twoim biurku PRACĘ, byś w każdej chwili miała widoczne zajęcie. To samoobrona. Skoro ktoś tobą się wysługuje, brak mi odpowiedniego słowa uznawanego za cenzuralne..., sama siebie nie pozwól tak traktować.

Pracuję 28 lat, to, co w ostatnich latach się dzieje /zabawy prawem, wieczne rewolucje, wariackie interpretacje prawa wg własnego widzi mi się /spis z natury/, n-l bibl zapchajdziura/ a jednocześnie ma być fenomenalnym n-lem/, wprawia mnie nie tylko w zdumienie, do czego ludzie potrafią dojść, też w złość i pewien rodzaj smutku. Dawno ludzie przestali być partnerami w procesie edukacji, stado wilków, wyćwiczonych w pozorowaniu aktywności głownie wobec dyrektora, albo grających wyłącznie na siebie.

Wydrukuj art z prawa oświatowego i zanieś dyrekcji, powiedz, że dla jej dobra, w razie kontroli to ona dostanie mandat. I przygotuj się na niezadowolenie, trudno, tak bywa.

W szkole, w której pracuję, bywało róznie, jak napisałam wyżej. W tym roku jest babka na zast., która robi podchody do mnie,przychodząc do ksero, wygłaszając teksty: ALEŻ TU CICHO. Cicho bywa rzadko, mam młyn. Odpowiadam jej, by zmieniła sobie stanowisko, zobaczy jak wygląda praca z "cicho". Ja mam stanowisko n-la bibl. a pani świetlicy, to rózne stanowiska. I zajmuję się swoją pracą.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: niedziela 20 lis 2016, 17:44 
Offline

Rejestracja: piątek 15 sie 2014, 18:33
Posty: 196
Aqa pisze:
wygłaszając teksty: ALEŻ TU CICHO.
U mnie to samo i odpowiadam, że tak właśnie ma być w bibliotece.

Też miałam przysyłane dzieci ze świetlicy, ale po wypożyczeniu książek zaprowadzałam je do świetlicy i załatwiałam ważne sprawy w sekretariacie lub w klasach.
betka25 pisze:
chowanie się między regałami i np granie w karty czy na telefonach, przekładanie książek na regałach aby zrobić domki dla lalek, misiów itp.
W takich przypadkach przestaję wypożyczać, szczególnie, gdy jest dużo czytelników i wyprowadzam przeszkadzających na przerwę. Trzeba zachować spokój, nerwy na wodzy i mieć cierpliwość. Najwyżej mniej osób wypożyczy, trudno, nie można się rozdwoić.
Nie daj się, dużo zależy od Ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: niedziela 20 lis 2016, 22:00 
Offline

Rejestracja: czwartek 28 lip 2016, 13:13
Posty: 161
Widzę, że problem na linii świetlica - biblioteka istnieje w bardzo wielu szkołach. Ja, pomimo 28 przepracowanych latach, też się z tym borykam. Panie ze świetlicy wprost uwielbiają "pozbywać " się dzieci posyłając ich do biblioteki. Nie zważają na to, że tych dzieci są całe tabuny. Jednakże ja od dobrych kilku lat wypracowałam swoje "standardy": 1) do czytelni wchodzi tylko tyle dzieci, ile jest wolnych krzesełek (mam malutką czytelnię - 12 miejsc siedzących + 4 przy komputerach), 2) dzieci ze świetlicy nie korzystają z komputerów, ale mogą bez ograniczeń czytać książki (dzieci się na początku buntowały, no bo jak to komputery wolne, a pani nie pozwala), 3) dzieci rozmawiają ze sobą tylko szeptem , nie jedzą i nie piją (żadnej gumy czy lizaka) 4) nie ma wychodzenia i kręcenia się, 5) każde dziecko obowiązkowo wpisuje się do zeszytu odwiedzin czytelni. Może jest to trochę rygorystyczne, ale stali bywalcy już się przyzwyczaili, a jak przychodzi ktoś nowy, to same dzieciaki delikwenta "ustawiają". Jeszcze jedno: dzieci świetlicowe nie przebywają w czytelni podczas przerw, w bibliotece nie grają w żadne gry planszowe, ani inne, zajęcia plastyczne prowadzę tylko 2 razy w tygodniu przy okazji spotkań literackich z grupami zorganizowanymi na początku roku szkolnego. W bibliotece nie ma odrabiania lekcji. Lekcje, gry,zabawki, wycinanki to powinno mieć miejsce właśnie w świetlicy szkolnej. Uwierzcie mi, to działa. Dzieci cichutko siedzą czytając lub oglądając książki. Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: poniedziałek 21 lis 2016, 11:51 
Offline

Rejestracja: poniedziałek 15 paź 2012, 12:31
Posty: 96
Wych. świetlicy prowadzi dziennik , w którym MA zapisane dzieci z niej korzystające. Na każdej godzinie sprawdza obecność i podpisuje siĘ w dzienniku. TO WYCH, ŚWIETLICY JEST ODPOWIEDZIALNY ZA UCZNIÓW, KTÓRYCH MA WPISANYCH DO DZIENNIKA A NIE BIBLIOTEKARZ !


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Odpowiedzialność za dzieci w bibliotece
Post: poniedziałek 21 lis 2016, 18:38 
Offline

Rejestracja: sobota 05 cze 2010, 21:07
Posty: 65
Serdecznie dziękuję za pomysły i wsparcie :)
Aqa, założyłam dziś zeszyt i zapisujemy każdego ucznia, który jest w bibliotece w czasie lekcji. Dzieciaki zdziwione ale nie protestują. Tak jak pisałam wcześniej wprowadzę również zmiany w regulaminach - czytelni i biblioteki.
Myślę, że dzieci dostosują się bez problemu, gorzej z dorosłymi :?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Template made by DEVPPL