Forum "Biblioteki w Szkole"
http://forum.sukurs.edu.pl/

Zalety pracy w bibliotece szkolnej.
http://forum.sukurs.edu.pl/viewtopic.php?f=1&t=1210
Strona 1 z 4

Autor:  Małgorzata [ sobota 29 wrz 2007, 17:45 ]
Tytuł:  Zalety pracy w bibliotece szkolnej.

A może by tak, dla poprawy nastroju, poszukać zalet pracy w bibliotece? Na przykład takich:
- bibliotekarz nie stresuje się wystawianiem ocen końcowych,
- nie obawia się, że jego uczniom źle pójdzie na maturze i to będzie jego wina.
Na razie tyle przyszło mi do głowy. Ktoś doda jeszcze jakieś?

Autor:  ella [ sobota 29 wrz 2007, 19:53 ]
Tytuł:  Re: Zalety pracy w bibliotece szkolnej.

Małgorzata pisze:
Ktoś doda jeszcze jakieś?


- po swoich 6 godzinach zamykasz drzwi szkoly i masz gdzies prace - masz wolna glowe i czas wolny
- nie nekaja cie rodzice, ze cos tam zlego zrobilas ich latorosli

Autor:  Marianna [ sobota 29 wrz 2007, 20:58 ]
Tytuł:  Re: Zalety pracy w bibliotece szkolnej.

Praca z ksiązkami, które kocham:)) Brak konieczności sprawdzania stosu zeszytow popołudniami, chodzenia na zebrania i użerania się z niezadowolonymi rodzicami:) większa niezależność- nie musisz koniecznie robić pewnych rzeczy- możesz, ale nie musisz.

Autor:  KaJu [ sobota 29 wrz 2007, 22:52 ]
Tytuł: 

:D Brawo, Małgorzato, dosyć tego narzekania, są cienie, są i blaski.

Jednak nasza praca jest po prostu spokojniejsza niż prowadzenie zajęć dydaktycznych non stop, bardziej mi to odpowiada pomimo wyższego pensum. Do wypowiedzi Marianny dodam, że wybieram sobie rzeczy, które robić muszę. Mogę na przykład skoncentrować się na pomysłach pracy z uczniem zdolnym, a przedmiotowcy takiej możliwości nie mają.

I tak przy okazji... po 6 godzinach nie mam pracy gdzieś… :roll: Jakoś tak się składa, że zostałam wplątana w różne aspekty życia szkoły, bynajmniej nie mam wolnej głowy po południu, ale też nie rozpaczam z tego powodu.

To oczywiście nie wszystko... Wierzę, że wątek się rozwinie. :wink:

Autor:  Maria [ niedziela 30 wrz 2007, 00:10 ]
Tytuł: 

Jesteśmy "na topie" jeżeli chodzi o wydarzenia i nowości polityczno-społeczno-kulturalne. Zdecydowanie lepiej sobie radzimy jeżeli chodzi o obsługę komputera, Internetu i innych mediów. Przede wszystkim zaś uczniowie zawsze mogą na nas liczyć, ponieważ jesteśmy dostępni" na okrągło", w efekcie zawsze wiemy więcej niż inni nauczyciele a czasami i rodzice o uczniach :)

Autor:  agatka77 [ niedziela 30 wrz 2007, 10:13 ]
Tytuł: 

Nie musimy pisać planów wynikowych, dostosowań do opinii i orzeczeń.

Autor:  Małgorzata [ niedziela 30 wrz 2007, 11:16 ]
Tytuł: 

- nie piszemy programów naprawczych

Autor:  GaBa [ niedziela 30 wrz 2007, 11:17 ]
Tytuł: 

Możliwość twórczej samorealizacji (wystawy, konkursy, imprezy).
Współpraca z młodzieżą i to z tymi osobami, które same chcą z nami pracować.
Dzięki temu, że w szkolnej bibliotece musimy robić wszystko (nie jak w wielkich bibliotekach naukowych, gdzie jest ścisły przydział czynności), nasza praca jest urozmaicona i do pewnego stopnia sami sobie tę pracę organizujemy - sami decydujemy co, w jakiej kolejności i kiedy robimy.

Autor:  fiori [ niedziela 30 wrz 2007, 12:03 ]
Tytuł: 

Cytuj:
nasza praca jest urozmaicona i do pewnego stopnia sami sobie tę pracę organizujemy - sami decydujemy co, w jakiej kolejności i kiedy robimy.

To chyba number one! :D
Oczywiście podpisuję się pod wszystkim, co napisano powyżej i dorzucam swoje.

Nie pracujemy w stałym napięciu, jak przedmiotowcy na lekcjach (zwłaszcza w 1-3).
Nie ogranicza nas 45-minutowa lekcja, nie musimy się matwić, że czegoś nie zdążymy, albo zostanie nam czas i trzeba będzie improwizować 10 minut przed dzwonkiem na siódma przerwę.
Możemy wyjść z biblioteki bez strachu, że zostawiamy trzydziestkę dzieci bez opieki (oczywiście jak tej trzydziestki akurat w bibliotece nie mamy :D)
Nie musimy jeździć z klasą na wycieczki, czy zielone kolonie (dla mnie była to zawsze zmora).
:roll:
No i, jeżeli nie przez nauczycieli, to przez uczniów na pewno, jesteśmy postrzegane jako osoby, które wiedzą wszystko :wink: , a przynajmniej wiedzą, gdzie to znaleźć.
Często ratujemy skórę wszelkim zapominalskim, pomagając odrobić zadanie na wczoraj. Pamięć w sercu na wieki :D

Autor:  patti [ niedziela 30 wrz 2007, 23:16 ]
Tytuł: 

witam.. :)
to ja dodaje:
-autonomia i mobilność zawodowa (co już po części jest tu wymienione w postach powyżej)
-to, że jesteśmy kojarzeni jako osoby bezstronne.. a tym samym milej spostrzegane przez uczniów :wink:
- a co sie z tym wiąże.. czesto szybciej dowiadujemy się pewnych informacji, nowinek itp. Co można często wykorzystać, by komuś pomóc itp.

Autor:  Małgorzata [ poniedziałek 01 paź 2007, 07:24 ]
Tytuł: 

- nie martwimy się corocznie ile będzie klas, a co za tym idzie - ile godzin i nadgodzin dostaniemy.

Autor:  Małgorzata [ poniedziałek 01 paź 2007, 08:22 ]
Tytuł: 

- powyższe czytaj: nic nie dostaniemy (jednak dyskusyjne jest czy to zaleta...)

Autor:  Aqa [ poniedziałek 01 paź 2007, 09:33 ]
Tytuł: 

Hmm, nie wiem, dziewczyny, czy to dobry temat. Czy chcemy się dowartościować szukając pozytywów, pokazać innym dobre strony tego zawodu, czy .. dyrektorom jak nam dobrze.
Lubię ten zawód /Mam jednak pełną świadomość swojej gorszej pozycji w szkole, walk o poszanowanie. Mimo, iż dostaje nagrody dyrektora, mam spory motywacyjny, robię kilka akcji szkolnych rocznie, inscenizacje /ok3/, prowadzę lekcje multimedialne /jestem tez inform./,gazetki, kółka, współpracuję z MBP, spotkania z rodzicami uczniów, wolny dostęp do półek..ciągle coś nowego wymyślam, itp. Mimo tego, muszę ciągle dbać o to, by szefowa raczyła cokolwiek docenić w zakresie: "bibliotekarka ma masę pracy", podobnie jak dydaktyk. Mam wrażenie, że wszystko co robię, a naprawdę jest tego sporo, robię jakby dla swojej przyjemności, a dydaktyk- jeśli robi- to plus dla niego.
Zresztą usłyszałam kiedyś walcząc z NIELEGALNYMI ZASTęPSTWAMI słowem i artykułami w pismach, że mogę "swoje" sprawy zostawić, klasa czeka.
Po pracy często myślę, opracowuję kolejne zadania, jak "Tydzień z książką w każdej klasie", scenariusze dla elfów do inscenizacji, punkty do współpracy z koleżankami współpracującymi ze mną, podział kwestii w działaniu, dekoracje, opracowuję materiały do gazetek, itp. Po pracy robię zakupy do bibl.- 2-3 rocznie same książki, są i folie. Komputeryzacje robiłam PO PRACY niemal całą- nie dostałam ani godziny na to! I ani złotówki. Przy 1 osobie i ok 80 wypożyczeniach dziennie, komputerach, systemie bezdzwonkowym jestem zmęczona.
Sorry za ten elaborat :wink: , ale Forum czytają dyrektorzy, wiem o tym. Nie chciałabym, żeby znów niektórzy doszli do wniosku że jesteśmy w 7 niebie tu. To praca, inna niż dydaktyka deko, ale wcale nie z kawą co 5 minut. Może macie rację pisząc co wam sie podoba w pracy
:) . Możliwe, ze ja już za dużo pracuję. W każdym razie pozdrawiam wszystkie i życzę .. zdrowia.

Autor:  Aqa [ poniedziałek 01 paź 2007, 10:13 ]
Tytuł: 

Przed chwilą, na przerwie wpadł do mnie młody historyk, odebrał pasek z pensją... 1300 zł. Mianowany. Pyta, czy w tym zawodzie można mieć satysfakcję? Bo sam już przestaje widzieć. Taka pensja to czysta kpina z nas, ja mam niewiele więcej po 20 l.

Autor:  fiori [ poniedziałek 01 paź 2007, 10:16 ]
Tytuł: 

Aga... o narzekaniu jest juz kilka wątków, które dyrektorzy pewnie też czytają. Pokażmy, że mimo wszystko ta praca nas cieszy. Może zrobi im się trochę głupio? ;)

Strona 1 z 4 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/